W Korei Północnej też powstaje science fiction

Jakie SF powstaje w kraju, który z perspektywy człowieka Zachodu wygląda jak dystopijna wizja?

Bardzo groźny potwór Pulgasari

Bardzo groźny potwór Pulgasari

Korea Północna to kraj jednocześnie fascynujący, groteskowy i przerażający: produkujący komiczne antyamerykańskie filmy-straszaki na poziomie efektów specjalnych z niesławnego filmu o Wiedźminie, a jednocześnie dysponujący prawdziwym arsenałem nuklearnym. Dowodzony przez archetyp komiksowego tyrana, który śmieszy, patrząc na rzeczy, a jednocześnie potrafi skazać kogoś na śmierć dla spełnienia własnego kaprysu.

To kraj uzależniony od pomocy z zewnątrz (zakończenie wsparcia ZSRR po zmianie ustroju tego ostatniego doprowadziło do długotrwałego kryzysu i wyniszczającej klęski głodu), a jednocześnie żyjący iluzją potęgi i pełnej samowystarczalności w imię opracowanej przez Kim Ir Sena doktryny — dżucze (samodzielność polityczna, ekonomiczna i ideologiczna, przypominająca nieco ustrój Rumunii za czasów Ceausescu). Jedno pozostaje niezmienne: to kraj, w którym wolność słowa jest towarem mocno deficytowym.

Z jednym, malutkim wyjątkiem: literatura SF. W czasach zimnej wojny w krajach, w których obowiązywała cenzura, pisarze i filmowcy kierowali się w stronę wymyślonych światów. Nie tylko po to, aby zyskać odskocznię od obowiązującej doktryny, ale również po to, by od czasu do czasu przemycić zakamuflowaną krytykę aktualnego stanu rzeczy. Dlatego w Związku Radzieckim tak wspaniale rozwinęła się sztuka animacji — tam linia programowa była nieco mniej sztywna. Fantastyka również pozwalała na nieco swobodniejszą wypowiedź i zapewniała dobre alibi: pod sztandarem oficjalnie wyznawanych wartości (technika, rozwój, podbój kosmosu) powstawały czasem wypowiedzi dyskretnie krytyczne; tak czynili m.in. bracia Strugaccy.

Ilustracja do "Eksplozji w III wymiarze" Han Seong-ho

Podobnie, choć na mniejszą skalę, rzecz ma się w Korei Północnej. Fantastyka naukowa ma oficjalny stempel aprobaty tamtejszej władzy. Poprzedni wódz kraju Kim Dzong Il w swojej mowie z 1988 roku zachęcał towarzyszy literatów do próbowania swoich sił w tym gatunku. Od tego czasu powstało sporo książek, których głównymi tematami są podróże kosmiczne (choć bez udziału kosmitów) i roboty. Zgodnie z linią programową rozwój technologiczny i naukowy jest na pierwszym planie — jako synonim działania dla dobra ojczyzny.

Beletrystyka jest też enklawą wolności, choć nie w takiej formie jak w ZSRR: nie chodzi tu o krytykę systemu, ale o emocje rodem z Hollywood, które w kraju nastawionym niemal wyłącznie na prorządowy optymizm i kult wodzów są w cenie. Akcja wielu powieści rozgrywa się poza granicami Korei, co pozwala pisarzom na poruszanie bardziej drażliwych tematów, takich jak różnego rodzaju przestępczość (Korea nie chce wszak szkodzić swojemu wizerunkowi państwa prawa i porządku). Wszyscy zbóje są więc obcokrajowcami.

Zobacz również: Gadżetomania TV: Czy gracze mają większą wiedzę niż gimnazjaliści

A jak wygląda tamtejsze kino SF? Kim Ir Sen powtarzał za Leninem, że kino jest najważniejszą ze sztuk. Mimo to północnokoreańska kinematografia nie jest zbyt bogata. Podejmowano jednak próby ścigania się nie tyle z Hollywood (którego wielkim miłośnikiem był Kim Dzong Il), ile z kinematografią japońską i popularnością cyklu o Godzilli. W 1985 roku powstał film "Pulgasari", do realizacji którego sprowadzono — a właściwie uprowadzono przemocą — południowokoreańskiego reżysera Shin San-Oka. Film to utrzymana w propagandowym tonie opowieść fantasy, w której potwór Pulgasari staje w obronie ludu przeciwko złemu królowi. Fani kina klasy Z mogą kojarzyć też północnokoreańską-włoską koprodukcję "Ten Zan". Film, który rozgrywa się w Korei przyszłości, został uznany przez włoską prasę za "pożałowania godzien".

Stary dowcip z epoki zimnowojennej mówił, że ZSRR pomaluje Księżyc na czerwono, ale potem Amerykanie domalują na nim logo Coca-Coli. Na razie nic nie wskazuje na to, aby ustrój Korei się zmienił, ale jeśli pójdzie w ślady swojego niegdysiejszego wielkiego brata, to losy tamtejszego science fiction zapewne potoczą się taką drogą.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Rozrywka:

Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Dla odważnych: najdziwniejsze gadżety erotyczne na świecie Orgazmem w histerię, czyli krótka historia wibratora Kultowe gadżety sprzed ponad pół wieku: Syrena, radio Szarotka, skuter Osa i inne 12 najgłupszych tekstów z polskiego Internetu Emacsem przez sendmail. Najlepsze filmy o hakerach 10 niesamowitych technologii starożytnych gumisiów 10 świetnych internetowych parodii seriali. “Dexter”, “Gra o tron”, “Homeland” i inne Nieudane (jak dotąd) rewolucje Dziecięca rymowanka rodem z koszmaru. Przerażający film Andrzeja Dragana Trollowanie ludzi rozmawiających przez telefon? Ten facet jest mistrzem! Magia Photoshopa! Piękna modelka zmienia się w… 10 odjechanych prezentów świątecznych na ostatnią chwilę Niesamowity efekt! Montażysta posortował kolorami przejeżdżające samochody Elvis żyje! Ma 16 lat i jest Kanadyjczykiem Google Glass na strzelnicy. Nowy poziom realizmu FPS-ów? Tak Rosjanie testują samochody! Co zostanie z Kamaza po najechaniu na minę? 10 starych świątecznych reklam, które dziś by nie przeszły 9 sposobów na to, żeby zrobić zakupy przedświąteczne i nie zwariować Zagraj w Ponga, czekając na zielone! 10 najdziwniejszych tradycji świątecznych z całego świata Nie przejdziesz! Polski Gandalf zatrzymuje Balroga! Microsoft Glass? To byłby koszmar! "Wesołych świąt" w 24 językach. Jak to powiedzieć po klingońsku?